Niektórym kobietom w ciąży burczy w brzuchu na myśl o czekoladzie, innym przyśni się lodowiec z ogórkami kiszonymi, ale są też takie, które od samego rana mają jedną myśl: fasolka po bretońsku. I tu pojawia się pytanie – czy fasolka po bretońsku w ciąży to faktycznie dobry pomysł? Czy przyszła mama może rozkoszować się tym aromatycznym daniem bez wyrzutów sumienia (i zgagi)? Odpowiedź może Cię zaskoczyć – i dlatego właśnie warto przeczytać dalej!
Fasolka fasolce nierówna – jakie składniki naprawdę mają znaczenie?
Klasyczna fasolka po bretońsku to połączenie białej fasoli, wędzonego boczku, kiełbasy i aromatycznego sosu pomidorowego. Prawda jest taka: fasola to skarb – pełna białka, błonnika, witamin z grupy B, żelaza i magnezu. Trzeba jednak pamiętać, że przyszłe mamy mają nieco bardziej wybredny układ pokarmowy i wszystko, co ciężkostrawne, może doprowadzić do wyrzutów nie tylko sumienia, ale i kwasów żołądkowych.
No i dochodzimy do mięsa. Wędzony boczek oraz kiełbasa są smaczne, ale często przesolone i tłuste. Istnieje też ryzyko, że niektóre z tych produktów zawierają azotyny i konserwanty, które nie są mile widziane w diecie kobiet w ciąży. Fasolka po bretońsku w ciąży? Tak, ale tylko w wersji dostosowanej do Twojego stanu.
Weź rondel w dłoń – oto zdrowsza wersja fasolki
Fasolka po bretońsku w ciąży nie musi równać się chemicznemu laboratorium na talerzu. Wystarczy kilka zmian: zamiast boczku – chudy indyk lub ciecierzyca, zamiast tłustej kiełbasy – soczysty filet z kurczaka pokrojony w kostkę, delikatnie przesmażony na niewielkiej ilości oliwy. Sos pomidorowy? Jak najbardziej, ale najlepiej przygotowany samodzielnie z przetartych pomidorów, przyprawiony czosnkiem, oregano i odrobiną słodkiej papryki (ale ostrej już nie, bo dziecko nie potrzebuje przejażdżki rollercoasterem).
A co z fasolą? Jeśli gotujesz ją sama (czyli nie z puszki), pamiętaj o dokładnym namoczeniu – najlepiej przez całą noc. Dzięki temu będzie mniej powodować wzdęcia, a Twój żołądek zostanie w dobrych humorach. Można też wykonać wersję na bazie czerwonej fasoli lub soczewicy – kreatywność w kuchni przyszłych mam jest bardzo mile widziana!
Wzdyma jak balon czy odżywia jak boski eliksir?
Nie oszukujmy się – fasola potrafi zostawić po sobie… burzliwe wspomnienie. Ale! Po odpowiednim przygotowaniu nie musi być groźnym przeciwnikiem. Regularne jedzenie fasoli wspiera florę bakteryjną jelit, dostarcza błonnika i pomaga z zaparciami, na które wiele kobiet w ciąży niestety cierpi. A wiadomo – gdy jelita szczęśliwe, to i przyszła mama zrelaksowana.
Jeśli boisz się delikatnych skutków ubocznych, dodaj do dania kminek, majeranek lub estragon – nie tylko dodają smaku, ale też łagodzą działanie wzdymające. A może dodać imbir? Czemu nie! Działa przeciwzapalnie i wspomaga trawienie. Fasolka po bretońsku w ciąży może być jak domowy lek… tylko smaczniejszy!
Jak często można serwować fasolkę i w jakiej ilości?
Nie musisz jeść jej codziennie – nawet najzdrowsze danie, jedzone w nadmiarze, może się znudzić (lub o sobie przypomnieć od zaplecza). Porcja 200-300 gramów raz na kilka dni w zupełności wystarczy, żeby nacieszyć kubki smakowe i nie przesadzić z błonnikiem. Do tego obowiązkowo popij wodą – błonnik uwielbia towarzystwo płynów.
Pamiętaj też, że każdy organizm jest inny. Jeśli po zjedzeniu fasolki czujesz się fantastycznie – świetnie! Jeśli jednak coś Cię uwiera, burczy lub złości – warto spróbować wersji z innych roślin strączkowych lub chwilowo z niej zrezygnować. Twoje ciało mówi więcej niż Google.
Podsumowując – fasolka po bretońsku w ciąży to absolutnie nie grzech kulinarny, pod warunkiem, że jest przyrządzona z głową (i sercem!). Zamień ciężkostrawne składniki na lżejsze alternatywy, nie przesadzaj z ilością, dbaj o odpowiednie przyprawy i sposób przygotowania. Niech kuchnia w ciąży nie będzie polem minowym, ale miejscem kulinarnej przyjemności. No i najważniejsze – jedz to, co sprawia Ci radość, bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko! Bon appétit dla dwojga!
Przeczytaj więcej na: https://slowlifemagazyn.pl/fasolka-po-bretonsku-w-ciazy-czy-jest-bezpieczna-dla-przyszlych-mam/