Ledwo opadł kurz po emocjonującym finale EURO, a kibice znów muszą uzbroić się w zapas melisy i czekolady. Nadszedł czas, kiedy każde podanie, każdy wślizg i każda spalona pizza mogą zadecydować o tym, kto pojedzie na piłkarską imprezę życia. Eliminacje do Mistrzostw Świata 2023 znowu rozgrzewają europejskie murawy – czas przyjrzeć się, kto będzie błyszczał, a kto odpadnie z hukiem i kacem moralnym.

System jak szwajcarski zegarek (albo i niekoniecznie)

Eliminacje do mistrzostw świata w piłce nożnej ze strefy UEFA: rozgrywki, które przypominają wyjątkowo złożoną partię szachów, z tą różnicą, że na boisku biega 22 zawodników, a królem jest zazwyczaj bramkarz, który w ostatnich minutach idzie na główkę. 55 narodowych drużyn podzielonych zostało na dziesięć zgrabnych grup – pięć z sześcioma zespołami, reszta z pięcioma. Zwycięzcy grup dostają złoty bilet do Kataru (w tym przypadku jednak do halowej luksusowej rzeczywistości z klimatyzacją), a drużyny z drugich miejsc wchodzą do play-offów, gdzie liczy się już tylko testosteron i nerwy ze stali.

Hity i kity – kto błyszczy, a kto zawodzi?

W każdej kampanii eliminacyjnej mamy kilka „pewniaków” i garść spektakularnych katastrof. Francja? Klasa sama w sobie, chyba że trafia się Chorwacja i przypomina im, że piłka bywa kapryśna. Niemcy? Systemowi, precyzyjni jak niemiecka technologia… do momentu, aż na ich drodze stanie Macedonia Północna, która ni z gruchy, ni z pietruchy wpakuje im bramkę z kategorii nie do końca wiadomo jak.

A Polska? Cóż, narodowy rollercoaster tradycyjnie ruszył z piskiem opon. Od meczów, w których Lewandowski rozgrywa symfonię pod hasłem „sam sobie podam, sam strzelę”, po 0:0 z krajami, o których przypominamy sobie tylko przy okazji losowań.

Taktyczne szachy w cieniu VAR-u

Rozgrywki eliminacyjne UEFA coraz częściej przypominają korpoklasyk: jeden błąd i jesteś wylany z grupy. Trenerzy, niczym menedżerowie projektów, analizują każdy milimetr trawy, a system VAR sprawia, że nawet najmniejsze kuksańce są oceniane dokładniej niż wypracowanie ucznia w ósmej klasie.

Nudne 1:0? Nie tym razem. Eliminacje do mistrzostw świata w piłce nożnej ze strefy UEFA: rozgrywki pełne są dramatów godnych telenoweli. Spóźnione gole, czerwone kartki znikąd, kontuzje gwiazd i trenerzy machający rękami z siłą wiatraków. Tu nie ma miejsca na wątpliwości — każdy mecz może być tym, który przejdzie do historii. Lub zostanie zapomniany góra za dwa dni.

Nowi bohaterowie i stare legendy

Eliminacje to też czas narodzin nowych idoli. Pewien młody napastnik z Armenii? Strzelił dwa gole w meczu przeciwko Włochom i teraz jest bohaterem narodowym, który rozdaje autografy nawet papryce na targu. Z drugiej strony mamy legendy, które wciąż trzymają formę – Ronaldo, Modrić, Lewandowski. Mimo że ich metryki coraz bardziej przypominają katalog retro, to na boisku nadal potrafią zawstydzić niejednego dwudziestolatka.

Kadra narodowa to dla nich nie tylko prestiż, ale i punkt honoru. Bo jak nie teraz, to kiedy? Mistrzostwa Świata 2023 mogą być ich ostatnim tańcem, więc w eliminacjach walczą jak o złoto w Lidze Karaoke.

Emocji w rozgrywkach UEFA nie brakuje, a każde spotkanie to porcja adrenaliny, która nie wymaga recepty. Kibice mogą spodziewać się wszystkiego – od sensacyjnych remisów z outsiderami, po widowiskowe gole z połowy boiska. Piłka nożna w Europie bywa bezlitosna, ale to właśnie dlatego ją kochamy.

Bo jak mówi stara piłkarska prawda: eliminacje to nie moment, by odkładać mecz na potem. Tu każdy mecz jest z tych ostatnich szans. Więc robimy popcorn, zakładamy koszulki z orłem lub innym lwem, i kibicujemy – czasem z nadzieją, czasem z rozpaczą. A czasem z piwem w ręku i nadzieją w sercu.

Zobacz też: https://meskimagazyn.pl/eliminacje-do-mistrzostw-swiata-w-pilce-noznej-uefa-zasady-terminarz-i-aktualne-wyniki/